MAGDALENA

Barykadę ustawili mi pod oknami. Taką wysoką. Z desek i rur. Uwinęli się szybko. W jeden dzień. Nawet mniej. Bokiem chcę. Ale nie. Bo oni. (Wśród nich On.) Nasi znaczy. Pilnują. Nie puszczą. Bo nie. Czekam więc. Nie wiem na co. (Oni też.) Razem z nimi. (Z Nim raczej.) Albo i nie. Bo oni sami. Każdy sam. Chociaż razem. Ja też sama. A z nimi (z Nim znaczy) jakby mniej. Stoimy więc. Każdy sam. Chociaż razem. Czekamy. Nie wiedzieć na co. (Oni też.)